Blog
Widziane z oddali
Augustmocny
Augustmocny Myślący krytycznie
30 obserwujących 419 notek 712187 odsłon
Augustmocny, 18 czerwca 2017 r.

Ramadan, święty miesiąc muzułmanów

1402 45 0 A A A

W czasie miesiąca Ramadanu, przez cały dzień, muzułmanin nie może jeść, pić, uprawiac seksu, żuć gumę czy nawet umyć zęby! Gazeta Wyborcza i polska mutacja Newsweeka służalczo złożyły życzenia przyszłym władcom Polski. Niewątpliwie, zostanie im to zapamiętane. Niewątpliwie redakcje tych , hmmm, środków przekazu, nie składały życzeń chrześcijanom, z naciskiem na katolików, życzeń z okazji Wilekiego Postu czy Adwentu. Na swoich łamach za to chętnie szydzą z chrześcijan nie jedzących mięsa w piątki oraz zapraszają na najróżniejsze imprezy rozrywkowe w tym czasie, z naciskiem na piątki.

Muzułmanie w Europie zachodniej mają jak w raju. Mają swoja żywność halal, czyli poświęconą przez ichniego księdza mięso z okrutnie mordowanych zwierząt. W tym samym czasie, gdy okrucieństwo wobec zwierząt jest ścigane z wielu paragrafów kodeksów karnych państw , hmmm, do niedawna cywilizowanych. W tym samym czasie, gdy do angielskich rzeźni dowożone są prosiaki, muszą być zbadane , muszą być do końca karmione, inspektorzy badają wilgotność powietrza w rzeźni, żeby prosiaki nie miały dyskomfortu. Prosiaki są zaganiane do windy, nie można wpychać ich siłą, kłuć czy uderzać. Stoi inspektor i bacznie obserwuje. Prosiaki nie mogą widzieć swych martwych towarzyszy. Są zwożone kilka metrów w dół windą i tam atmosfera beztlenowa zabija je w nieświadomści w kilka sekund. W okrutnym mordowaniu halal, zwierzę musi być do końca świadome. Zwierzę musi się samo wykrwawić. Im bardziej wierzga z przerażenia, tym lepiej, bo więcej krwi uchodzi przez poderżnięte gardło.

W krajach arabskich, także w tych nowoczesnych i przebogatych Zatoki Perskiej, Ramadan dotyczy wszystkich bez wyjątku. W Kuwejcie (wtedy jeszcze paliłem) cały dzień nad miastem krążyły helikoptery. Wypatrywano z nich grzeszników palących papierosy, pijacych wodę czy zagryzających coś ukradkiem. Kary były różne. Znajomy Czech skazany został na dwa dni aresztu za żucie gumy. Ale jego złapał policjant na mieście. Z helikopetra wyśledzili za to obywatela Kuwejtu, który w zaparkowanym samochodzie popijał .... wodę kolońską....

Nawet w Kairze, za czasów Mubaraka, w Zielonej, dyplomatycznej Strefie(!!!), w Mc Donaldzie czekaliśmy z pół godziny na wrzask muzeina, dopiero wtedy obsługa zaczęła wydawać zamówione posiłki. We wszystkich krajach arabskich zabroniony jest oczywiście alkohol. W Egipcie były wydzielone sklepy, gdzie na paszport można było kupić do dwóch butelek alkoholu. Wstawiali specjalne pieczątki do paszportu. Oczywiście alkohol można było konsumowac tylko w zaciszu pokoju hotelowego lub w specjalnych lokalach dla cudzoziemców.

W dużo gorszym położeniu byli smakosze wieprzowiny. Wieprzowina jest tam haram i koniec. Nie ma . Nie tylko nie da się jej kupić, a przemycanie do krajów arabskich jest surowo karane. Kary są większe jak za przemyt alkoholu. A u nas mogą sobie kupić swoje mięsko halal, gdzie tylko chcą. Za wieprzowinę u siebie, kalapush (po arabsku więzienie).

W Kuwejcie czy Emiratach jest po jednym kosciele. Schowane gdzieś z dala od ciekawskich oczu. Na mnie największe wrażenie robił kościółek w Benghazi. To w Libii (iformacja dla Grzesia). Z takiej bocznej uliczki odchodzącej od rynku starego miasta, wchodziło się w takie typowe arabskie podwórze. Dwa zaułki, trzecie drzwi na lewo, 4 razy stuknąć w drzwi i otwierał sam proboszcz. Zresztą był tam tylko proboszcz. Kościółek mniejszy niz moja obecna kuchnia. Stało się praktycznie na ołtarzu. Mieściło się tam maksymalnie 30 osób. Oczywiście żadnych tam dzwonów, żadnych organów, żadnego nagłośnienia. Ksiądz cichutko mówił i wierni cichutko śpiewali. Żeby nie ściągnąć jakiego nieszczęścia. Bo mimo, że to było za Kaddafiego, to radykałowie też krążyli i lepiej było ich nie prowokować. Teraz zapewne ten niby kosciółek zniknął. Za to w całym Benghazi jak i Tripolisie widziałem całe mnóstwo ogromnych kościołów, pobudowanych przez Włochów, zamienionych oczywiście na wielkie meczety.

W Europie, muzułmanie mają prawo do noszenia swoich sredniowiecznych kreacji, z burka włącznie. W ich krajach nie wolno nam było nosić krótkich spodenek, ani koszulek z krótkim rekawem. W krajach Zatoki Perskiej paniom co prawda nie narzucano, ale ubierając się nieco atrakcyjniej, wiele ryzykowały. Kilka razy widziałem uciekające w popłochu panie w mini lub w zbyt obcisłych spodniach. Nie wiem czy uszły nietknięte, bo nie wolno nam było interweniować. Prawo islamskie stanowi, że gwałt jest ZAWSZE z winy kobiety. Zawsze. A broniąc kobiety stajemy po stronie prowokujacej całe zdarzenie i też podlegamy karze. W każdym kraju islamskim cos takiego jak środki antykoncepcyjne czy kondomy po prostu nie istnieje. Nie ma. Jest haram czyli zabronione. Oczywiście w każdym z tych krajów nie ma także żadnego problemu z aborcją. Taki zwierz po prostu nie isnieje i mnikt tam nawet nie wie co to takiego.

W Ramadanie muzułmanie po całodniowym poście, po wieczornych modłach zaczynają całonocną konsumpcję. Dosłownie zażerają się wszystkim. Jedzą do bladego świtu, gdy muzein zawyje, że już koniec żarcia, teraz czekać do zmroku.

W krajach arabskich uwielbialiśmy pracowaś w Ramadanie. Arabów nie było po prostu widać. Nie szwędali się wszedzie zadając najgłupsze możliwe pytania. W ten czas nie przeszkadzali w wykonywaniu obowiązków zadając miliony pytań typu ilu jest muzułmanów w Polsce, czy są meczety, czy moja żona chodzi na plaży w bikini i ile bierze za godzinę seksu. Oni spali gdzieś pochowani, a my , Europejczycy i Kanadyjczycy, mieliśmy święty spokój.

W Europie też są niewydajni w Ramadan. To przecież oczywiste. Chodzą jak zombie, słabi , zmęczeni. Trzeba za nich pracować. Trzeba na nich uważać, bo ze zmeczenia słabo kontrolują odruchy. To cholernie niebezpieczne pracować z muzułmaninem w czasie Ramadanu. Nie wyobrażam sobie pracy z takim gdzieś na budowie. Ryzyko śmierci. Na szczęście pracuję samodzielnie i ten problem mnie nie dotyczy. Tzn kiedys w piątek byłem w jakiejś fabryce i musiałem wjechać vanem do jakiegoś zaułka, który był ścisle kontrolowany i zamknięty na kłódę. Gdy chciałem opuscić te fabrykę po usunieciu awarii w naszym urządzeniu, okazało się że pan od kluczy do tej kłódy poszedł na modły do meczetu. To już 5ta po południu. Przede mna daleka droga do domu, a ten od klucza gdzieś naparza głową w beton. Szlag by trafił. U mnie w miasteczku piwo juz zimne czeka, dziewczyny gorące, a ja tu utkwiłem. Zrobiłem awanturę i przyszło dwóch takich , kłódę przecięło (nikt nie miał odwago iść po pana do meczetu i prosic o klucze). Pojechałem, ale po dwóch tygodniach szef mnie wezwał i mętnie tłumacząc nagłe niezadowolenie z mojej pracy, podziękował za współpracę. Bywa. 

No to co? Ściągamy te 7 tysięcy wspaniałych pracowników z centrum cywilizacji?

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

krytyczny wobec odmóżdżającej propagandy. Skądkolwiek by ona nie pochodziła Flag Counter

Ostatnie notki

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • Nie powiem wszystkiego, nie powiem co naprawde mysle o pewnych sprawach." i tego się trzymaj....
  • Po pierwsze polityk to nie celebryta z „Tańca z gwiazdami”, POważnie? POwiedz to Pomasce...
  • ale zauważyliscie gniewne reakcje tych euro-pejców na słowa Tarczyńskiego? Im sie w głowie...

Tematy w dziale Społeczeństwo