7 obserwujących
267 notek
71k odsłon
480 odsłon

WPRolna EU, a Polski model rolny

Wykop Skomentuj22

WPRolna EU, a Polski model rolny

Już nie ma nikt złudzeń, że EU i MR – Ardanowski, dążą do unowocześnienia polskiego rolnictwa, do modernizacji. To nic, że żyjemy na piaskach z deficytem wody, a i ASF spowodował wytracenie irracjonalną ekonomicznie niskotowarową produkcję żywca.
Wybory do Izb rolniczych, sądzę, że  z SUKCESEM!. Minister Ardanowski, tak liczy na „sensowną opozycję zorganizowaną : } Skąd to i po co, bo chyba tylko ich ciała wiedzą: 2% podatku gruntowego, gminy muszą przekazać I Rolniczym. Czy coś się rozlicza z czegoś, określa jakieś sukcesy, porażki, cele więc? Nie, to tak jak OSP. Ważne, że można na nich liczyć. Przypominam o zawłaszczeniu kolejnych organizacji rodem z Prlu i starszych, a konkretnie o Kołach Gospodyń Wiejskich. Już tylko pod patronatem ARiMR. Na wsi już nie da się do czegoś nie należeć, choć za komuny, przydzielali traktory za POP, a i tak ludzie obrzydliwie odnosili się do tych organizacji i inicjatyw kolektywnych: D
Im gmina bogatsza w gleby, tym więcej piniędzy dla izbrolniczych. Podatek zależy od areału i klasy, czyli ha przeliczeniowego. Z nowości: będzie można bić studnie głębinowe z dopłatą ARiMR i coś o propinacji MR wspominał.
Na teraz mamy likwidację gospodarstw małych (do 15-50ha), uprzemysłowienie większych – czego skutkiem glifosyzacja gleb i „klęska suszy”, pogłębiona niekorzystnym rozkładem pogody w tym roku. Likwidacja hodowli żywca na małą skalę, ze swoich pasz i restrykcje eksportowe nawet bydła ze względu na „katar skóry” świniowatych.
Mechanizm SUSZY przemysłowej uprawy zbóż? Proszszzsz: Glifosat zabija rośliny, poprzez blokadę czubków wzrostu. Prawdopodobnie niszczy też plankton glebowy, który obok grzybów, bakterii i drobnych zwierząt (pierścienice, owady.. KWCJ), doprowadza do zabicia wszystkiego w glebie, rozbicia każdej komórki. A to komórki żywe, utrzymują wodę długo po wystąpieniu suszy. Glifosat niszczy nawet trawy, perz, więc jałowa gleba, staje się jedynie mechanicznym nośnikiem roślin uprawnych. Jałowa, pozbawiona życia gleba potrafi zostać wywiana wiatrem, jak wiosną z ziemniaków w poznańskiem. Taka gleba, to już nawet nie ma znaczenia klasa, bo każda jest mimo innych parametrów, tą V i VI.
Czy Minister zauważy? 15 lat było mało, że chodzi o likwidację małych gospodarstw rolnych, by pojąć, że trzeba zrobić kołchoz: jak na wschodzie i zachodzie. Klepać produkt standardowy i tyle. Produkt standardowy, to te pomidory o smaku ziemniaka, wieprzowina z fermy, śmierdząca hormonami (szanujące się zakłady mięsne maja pracownika sortującego ubite), ziemniaki z Egiptu, inżynierowie (z okolic Egiptu, choć tam ziemia trzy razy daje plon na rok). Drób, najbardziej odporne na śmieci, którymi jest karmiony i dzieci mutanty z tego. Liczne nowotwory, większość o nieznanej etiologii, czyli z tego, co przynosi się ze sklepu. Minister do wymiany. Ale on i tak chyba najlepszy z dotychczasowych. Ci po kolei, oni nie są źli, tylko realizują interesy NIE POLSKIEJ WSI. Im mniej skuteczny, tym było lepiej dla konsumentów w sumie. Czy komuna minie? Nie ma szansy, doputy EU i WPR istnieją.
Pamiętam czasy pracy ręcznej, kiedy obok w Pgr-e, trzy Bizony młóciły. Pamiętam kedy wieś miała 300 bydła, a starsi mi mówili, że były dwa stada, więc nawet 600, a może i więcej. Dziś jest jedna krowa u jakiegoś Ortodoksa. Ale to Pgr miał maszyny, a ciągniki dostawali ci z partii. Dziś jest łapanka na „młodego rolnika”. Nie ma to jak „udupić” młodego na całe życie. Kupi ciągnik, kombajn, a rodzice dali już te 2 0ha, to szkoda mu będzie zostawić. To nic, że rachunek ekonomiczny pod kreską. Grunt, że Eurokołchoz dopłaty DA.

 Cieszę się, że chociaż 1/3 paszy w fermach świńskich, będzie ze swojego urobku. To nic, że z glifosatem, to nic, że z workowaną paszą na paletach z BWJZawartością. Mączki ze szprotek, ponoć już nie ma, ni padliny mielono-suszonej. Obsobaczanie wsi i rolników indywidualnych, to już strzały w próżnię. Żyjemy w czasach rolnictwa przemysłowego a ci drobni, to tylko niegroźny kult. Wykonywanie czynności na własny użytek. To wielce jest pożyteczne, bo zachowuje tkankę narodu w jako takiej kondycji (fizycznej). Kilka lat temu, większość Wsioków i kartofle kupowała w sklepie. Dziś, jednak większość ma ten zagonek, nie mogąc polegać na przemysłowej jakości. A więc ogród jest: ogórki!, kartofle, marchew, pietruszka, koper, sałata, fasola, groch, kapusta. Choć tej ostatniej można dokupić na jesieni. Jest wodolubna, a wyjątkowo odporna na zanieczyszczenia. Oczywiście jest także sad z czereśniami, wiśnią, jabłkiem, śliwką, a i pomidory. U mnie same rosną gdzie chcą, te kulki koktajlowe i już dojrzewają na potęgę, bo ukrop straszliwy w niektóre południa.
Czy to źle? Jak najbardziej dobrze. Ci wszyscy mieszkańcy wsi i przedmieść, podnoszą jakość swojego żywienia. Ziemniaki z Egiptu, pomidory z Maroka zdążymy kupić, gdyby nam się zachciało. A pozostają jeszcze rarytasy typu jagoda: amerykańska w uprawie, ale  i ta prawdziwa z lasu – rozpoczął się sezon, kto zna miejsca. Niestety latoś zasuszona i mała.
Mnie tam nie przeszkadzają kodersi, legiebety i inne. Żyjmy sobie spokojnie i sensownie . Na szczęście jeszcze się da. Szczególnie tam i dla tych, którzy mają głowę i drugie, nie zamienione miejscami. A, czy mamy jakiś model polskiego rolnictwa? Zupełnie mi się nie wydaje. Są dwie szale: jedna populizm wiejski (OSP, KGW, IR i inne organizacje pod władzą gmin, państwa..) i WPR UE z bardzo mierną aktywnością dot specyfiki polskiej wsi. I te uwagi Rządowi dedykuję, bo opozycja, to się zajęła żylakami Marianna (-y). Pozdrawiam uprzejmie państwa.

nie taguję, by komedii nie robić adminom - pozdrawiam tesz

Wykop Skomentuj22
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Gospodarka