4 obserwujących
80 notek
91k odsłon
3642 odsłony

Z dużej chmury deszcz śmiechu, czyli "Marsz Wolności" w pigułce

Wykop Skomentuj83

Dzisiejszy "Marsz Wolności", organizowany przez największą partię opozycyjną, miał pokazać siłę protestu Polaków przeciwko obecnej władzy. Mobilizację ustawiono na najwyższym możliwym poziomie, działając nierzadko na granicy moralności i prawa.


Do udziału w manifestacji zachęcano szeregiem, raczej żenujących, spotów. Posłanki PO, na czele z byłą premier, poświęciły nawet beztroską zabawę w czasie sobotniego "gryla". Do akcji włączono niemalże "wszystkich świętych" ze środowisk artystycznych i prawniczych, mi.in. jedną z "ofiar" obecnego reżimu Andrzeja Rzeplińskiego.


Dla funkcyjnych działaczy PO udział w manifestacji był obowiązkiem, o czym dobitnie dowodzi treść rozsyłanych do nich tajnych SMS-ów, która została ujawniona w mediach. W instytucjach samorządowych, gdzie władzę dzierży opozycja, wywierana była presja na pracowników. Pojawiły się informacje, że w niektórych urzędach można było nawet otrzymać dni wolne za udział w sobotnim marszu.


Wszystko to czyniono, aby "Marsz Wolności" pokazał rzesze Polaków na ulicach niezgadzających się na dyktat obecnej partii rządzącej. W manifestacji, według planów organizatorów, miało wziąć udział przynajmniej 100 tys. ludzi. I co? Nie wyszło. Manifestacja okazała się frekwencyjną klapą, którą, relacjonująca obszernie marsz telewizja TVN 24, nie potrafiła zatuszować nawet sztuczkami z odpowiednim ustawieniem kamer.


O tym, że marsz okazał się porażką najlepiej świadczy fakt, że sama Platforma przyznała, iż w akcji wzięło udział mniej osób niż przypuszczano. Organizatorzy mówią o 90 tys. Jest to oczywiście liczba nieprawdziwa. Uczestników było zdecydowanie mniej, co gołym okiem można było zauważyć w telewizyjnych relacjach. Według oficjalnych danych policji w marszu wzięło udział zaledwie 12 tys. osób. To jednak jeszcze nie byłoby najgorsze dla opozycji.


Impreza organizowana przez PO może przejść do historii jako "marsz śmiechu". Wielu  z tych, którzy zjechali na manifestację pod groźbą bądź też skuszeni wymiernymi korzyściami z faktu samego uczestnictwa, nie miało pojęcia po co znalazło się 6 maja w Warszawie. Hitem dnia okazała się próba wywiadu podjęta przez reportera TVN 24 z działaczami PSL-u z Lublina. Na pytanie dziennikarza w jakim celu przyjechali dzisiaj do stolicy, jeden z nich odpowiedział: "To znaczy tak ogólnie wszystko, nie. Tak szczegółów nie mamy coś takiego do zaprezentowania, ale ogólnie".


No to tak ogólnie: z dużej chmury spadł deszcz śmiechu! Szkoda tylko, że wszyscy za ten opad zapłaciliśmy, bo przecież był on finansowany z subwencji partyjnych, czyli de facto z naszych podatków.

Wykop Skomentuj83
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka