Tomasz Dabrowski Tomasz Dabrowski
102
BLOG

Ale kino, ale kino!

Tomasz Dabrowski Tomasz Dabrowski Film Obserwuj temat Obserwuj notkę 0
O jeden film za daleko


      Zbliżamy się do końca karnawału, krótkiego w tym roku. Jeszcze kilka podskoków tanecznych Pietruszki i w nocy z wtorku podskoczy on jeszcze i padnie martwy. 

Ale zanim posypiemy głowy /cudze najlepiej/ popiołem, cieszmy się i bawmy się. Na przykład pokazami niemieckich filmów w kilku większych miastach Polski - jak zachwalający je bywalec Niemiec, u nas już teraz to raczej niebywalec.

Pisze o różnych filmach, a w odpowiedzi jednemu z komentujących poinformował salonową publiczność iż Jude Suss też można zobaczyć - bo w Polsce jest wolność Tomku w swoim domku. Ja tego dzieła nie widziałem jeszcze, ale ponieważ Polacy wysysają antysemityzm z mlekiem marki - jak nas oświecił niejaki Szamir - choć jakimś cudem ja tego nie wyssałem, chciałbym zobaczyć jednak jak Niemcy go gremialnie wyssali. W końcu 20 milionów widzów tylko w pierwszym roku wyświetlania to jednak robo wrażenie. Gdyby ich ustawić szeregowo - od brzegów atlantyckich staliby aż do Uralu, a stąd przez Grecję aż do Duce stałaby kolejka. Odejmując tych 20 milionów, których wzięto w kamasze, by pouczała Europejczyków, co to są Żydzi  i dlaczego Niemcy chcą się ich pozbyć. Szybko i skutecznie, a więc na zawsze.

W czasie Wielkiej Wojny Niemcy zrobili wynalazek, że wrogów na froncie trzeba truć gazami. To był ściśle biorąc wynalazek pomysłowego Żyda z Breslau rodem, ale przyjęty z otwartymi ramionami przez pruskich junkrów. Gdy nastąpiła dogrywka 20 lat później - sztab Wehrmachtu zrezygnował z tego środka - w końcu jak wiadomo wiatr wieje kędy chce, i czasem truje swoich. Truć trzeba, naturalnie, uznali Niemcy, radykalnie  modernizując wynalazek breslauera. Wymyślili komory gazowe, by rozwiązać problem ostatecznie.

Film Jude Suss miał węgla niemieckich głów oświeconych pokazać Europejczykom prawdę i nastawić ich tak, jak trzeba. Przestawić zwrotnicę dziejów zgodnie z programem 1000-letniej Rzeszy. Naprawdę tak myśleli. Rozruchy w Marsylii antyżydowskie po wyświetlaniu filmu w wolnej przecież Francji pokazały, że jest to możliwe. Przypominam, że w Marsylii nie było jeszcze wówczas muezzinów ani wyznawców Koranu. Niemców też jak na lekarstwo. Tylko ten film, który przysyłali jako lekarstwo na ich, NIEMCÓW chorobę.

Tym też tropem puścili się w roku 1955 Sowieci, którzy kopie filmowe Jude Sussa zaopatrzone w napisy arabskie poprzez Centralę Handlu Zagranicznego masowo sprzedawali do Afryki Północnej oraz na Bliski Wschód. Sowiet też potrafi!

Nie napisałem jeszcze, że Antonioni, wielka w kinie przecież postać /już postać przy nim to było coś!/ filmem był zachwycony. To mi dało do myślenia. Najpierw z tym mlekiem nie wessałem, a teraz w dodatku nie wiem o tym, co wie Antonioni, czyli znów nie zassałem. Dlatego chciałbym rzucić okiem na ten niemiecki film. Ale tak lekko, i ostrożnie, by oko nie ucierpiało. Spróbuję, może mi wyjdzie. Jeśli w ogóle wejdę. Na pokaz.

Reżyser filmu Kramer /ale od innego kramu/ tytułowany był wowczas przez kamratów profesorem. Niemcy potrafią docenić naukę. Sztukę też. Kramer to był gość! Nie to co profesor Rath, belfer za trzy grosze opętany przez ladacznicę /w dodatku bez zasad, bo ona była inna niż ta z zasadami/. Opływał w dostatki. Skutecznie. Stylem dowolnym opływał.

Gdy alianci chcieli go przyszpilić i posadzić, on się nie przyjął. Ani też nie przejął. Ufał w sprawiedliwość niemieckich sądów. I się nie zawiódł. Z ławy sądowej wstał i sobie wyszedł. Raz a dobrze. I na zawsze. Nawet grzywną sąd go nie ukarał,choć groziła mu ogromna.

Się nie martw!

Nowości od blogera

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura